„Osiemnastka” z rozmachem
W weekend 21–22 czerwca zameldowaliśmy się w Inowrocławiu, gdzie odbył się 18. Inowrocławski Konkurs Modelarski. Tym razem do boju ruszyła mieszana ekipa SPM i IPMS Polska, a celem operacji była dobrze znana Hala Widowiskowo-Sportowa – miejsce, które od lat kojarzy się modelarzom z jedną z najmocniejszych imprez w tej części kraju. Osiemnasta edycja to już pełnoletność.
Trzeba przyznać, że organizatorzy z Inowrocławskiego Stowarzyszenia Modeli Redukcyjnych weszli w ten wiek z odpowiednim przytupem.

Modelarski tłok kontrolowany
Ponad 900 modeli kartonowych i plastikowych, kilkadziesiąt kategorii oraz przeszło 200 modelarzy – liczby mówiły same za siebie. Już od wejścia było widać, że frekwencja dopisała zarówno wśród uczestników, jak i zwiedzających. Duża hala bez problemu pomieściła wszystkie ekspozycje, stoiska klubowe i handlowe. Mimo sporego ruchu można było spokojnie obejrzeć modele i porozmawiać z ich autorami. Tłoczno? Zdecydowanie. Ale był to ten rodzaj tłoku, który modelarze lubią najbardziej.
Gdzie spojrzeć, tam model
Przy takiej liczbie modeli trudno wskazać jednego faworyta czy jedną dominującą kategorię. W Inowrocławiu było po prostu wszystko. Samoloty tłokowe i odrzutowe, śmigłowce, pojazdy kołowe i gąsienicowe, okręty, figurki, dioramy, modele kartonowe i plastikowe. Od niewielkich konstrukcji mieszczących się w dłoni po modele zajmujące niemal cały fragment stołu.
Największe wrażenie robiła różnorodność. Kilka kroków wystarczało, by przenieść się z frontów II wojny światowej do współczesnych konfliktów, z pokładu lotniskowca do wnętrza hangaru albo z pola bitwy do świata fantastyki. To był jeden z tych konkursów, na których człowiek co chwilę zatrzymywał się przy kolejnym modelu z myślą: „jeszcze tylko ten jeden”, po czym po pół godzinie orientował się, że nadal stoi w tym samym rzędzie stołów.












Nie tylko modele
Organizatorzy zadbali również o dodatkowe atrakcje. Duże zainteresowanie budził ogromny Oshkosh M-ATV, przy którym regularnie gromadzili się zwiedzający. Obecna była również grupa rekonstrukcyjna przedstawiająca powstańców warszawskich, dodając wydarzeniu historycznego klimatu. Nie zabrakło warsztatów modelarskich, dzięki którym najmłodsi mogli spróbować swoich sił przy modelarskim stole oraz licznych stoisk klubowych i handlowych, gdzie można było uzupełnić modelarskie zapasy wszelkiego sortu i zapoznać się z nowościami. Na miejscu działał również bar, gdzie można było uzupełnić zapasy energii i płynów po kolejnych godzinach spędzonych między modelami.



Sobotni wieczór to tradycyjnie czas na integrację. Bez konieczności dalekich marszów czy poszukiwania lokalu – wszystko odbyło się na miejscu. Było gwarno, wesoło i bardzo modelarsko. Rozmowy o modelach szybko przeplatały się z rozmowami o wszystkim innym, a liczba tematów rosła proporcjonalnie do upływu czasu. Takie wieczory są jednym z powodów, dla których warto jeździć na konkursy.
Kaczki, puchary i cała reszta
Rozdanie nagród odbyło się z odpowiednim rozmachem. Przy takiej liczbie uczestników i modeli lista wyróżnionych była naprawdę długa. Rozdano kilkaset nagród konkursowych, wyróżnień i nagród specjalnych. Naszą uwagę przykuła zwłaszcza nagroda w kategorii specjalnej, w której laureaci otrzymywali… gumowe kaczuszki. Oczywiście nie przypadkiem – chodziło o kategorię wodnosamolotów. Pomysł prosty, ale skutecznie wywołujący uśmiechy.
Paprykarz melduje wykonanie zadania
Wśród nagrodzonych nie zabrakło również naszych reprezentantów. Seniorzy wrócili z kilkoma wyróżnieniami, a wszyscy młodzi reprezentanci AMP otrzymali dyplomy i medale. Jak zawsze najbardziej cieszy fakt, że kolejne wyjazdy przynoszą efekty i pozwalają młodym modelarzom zdobywać doświadczenie w konfrontacji z uczestnikami z całego kraju.
Paprykarzowe Szkiełko
Nasze klubowe wyróżnienie trafiło do Pawła Harłozińskiego za model Su-22. Model Pawła zwrócił naszą uwagę przede wszystkim bardzo wysoką kulturą wykonania. Bez spektakularnych dodatków, fajerwerków i przesadnej waloryzacji. Po prostu świetnie wykonany model w standardzie, pokazujący jak wiele można osiągnąć precyzją, starannością i dbałością o szczegóły. Czasem właśnie taka modelarska „czysta robota” robi największe wrażenie.


Pełnoletni i w świetnej formie
Osiemnasta edycja konkursu pokazała, że Inowrocław nie zwalnia tempa. Duża liczba modeli, wysoka frekwencja, sprawna organizacja i bogaty program dodatkowy sprawiły, że był to kolejny bardzo udany weekend na modelarskim szlaku. Jeżeli tak wygląda modelarska pełnoletność, to pozostaje tylko życzyć naszym przyjaciołom z ISMR kolejnych równie udanych lat!
Opracowanie: Krzysztof Kopczyński
Zdjęcia: ISMR, Modelarnia „Combat” Chełmża
