Reda 2026

Kameralnie, ale z charakterem

Jeszcze nie odpoczęliśmy po Nowym Tomyślu, a trzeba było ruszać na kolejny konkurs – tym razem na V festiwal Modeli Kartonowych w Redzie, który odbył się w dniach 21-22 marca. Wybraliśmy się tam po raz pierwszy – trochę z ciekawości, trochę „na rekonesans”. Zwyczajowo w drogę ruszyła ekipa seniorów SPM, zabierając ze sobą zarówno swoje modele, jak i prace młodzików z AMP.

Reda przywitała nas spokojniejszym tempem niż duże festiwale, ale już od wejścia było widać, że impreza ma swój charakter. Kameralne wnętrza w Fabryce Kultury budowała klimat, który szybko wprowadzał w modelarską atmosferę. Znajome twarze, rozmowy przy stołach i to poczucie, że trafiliśmy w dobre miejsce.

Konkurs modelarski

Ponad 340 modeli i stosunkowo niewielka liczba kategorii – w tym roku organizatorzy postawili na mocno skondensowaną konwencję. Przy takiej liczbie zgłoszeń szybko okazało się jednak, że przygotowanych stołów jest po prostu za mało. Zainteresowanie przerosło oczekiwania, a modele trzeba było ustawiać tam, gdzie jeszcze znalazło się miejsce. Jak na piątą edycję był to wynik bardzo solidny. Fajnie patrzeć, jak festiwal przyciąga coraz więcej modelarzy i powoli buduje swoją markę.

Co przyciągało uwagę?

Kilka modeli skutecznie zatrzymywało na dłużej. Ogromny „Titanic” w skali 1:200 był absolutnym kolosem – przy innych modelach wyglądał jak z innej ligi rozmiarowej i trudno było go przeoczyć, a jeszcze trudniej oderwać wzrok. Duży i bardzo starannie wykonany C-47B Skytrain przyciągał nie tylko wyglądem, ale również nienaganną techniką. Autor chętnie dzielił się doświadczeniem, opowiadał o budowie i detalach, dzięki czemu model stał się pretekstem do ciekawych rozmów. Imponujących rozmiarów Sokół Millenium, choć ustawiony nieco z boku, i tak robił robotę. Tego typu modele zawsze znajdują swoich odbiorców i przyciągają uwagę publiczności.

Klimat i organizacja

Za organizację odpowiadały „Nut Only Papercraft” oraz „Kartonowa Kolej” i było widać, że chłopaki włożyli w to sporo serca. Sala wystawowa w Fabryce Kultury prezentowała się świetnie, choć takiej ilości modeli wyraźnie zabrakło przestrzeni ekspozycyjnej. Momentami utrudniało to spokojne oglądanie prac, ale jednocześnie pokazywało, jak duże jest zainteresowanie imprezą. Na miejscu jak zwykle obecne były stoiska wydawnictw i znajome twarze ze środowiska. Dodatkowo przez cały czas trwania festiwalu odbywały się warsztaty modelarskie, w czasie których dzieci pod czujnym okiem Jurka Janukowicza z wydawnictwa „Sklej-Model” tworzyły różnorodne modele.

Rozdanie nagród przebiegło sprawnie. Było szybko, konkretnie i bez zbędnego przeciągania, choć wśród niektórych starych modelarzy mogło to budzić niedosyt. Sam konkurs miał raczej skromną pulę nagród, co wynikało z zasad przyjętych w regulaminie. Tradycyjnie jednak swoje dołożyli sponsorzy, kluby i organizacje, dzięki czemu nie zabrakło dodatkowych wyróżnień.

Nagrody SPM

Pomimo tak surowych zasad konkursu udało się ponownie wrócić z tarczą. Kilka wyróżnień, zarówno wśród seniorów, jak i młodzików, było powodem do satysfakcji, szczególnie w tak wymagającej formule.

Nasze wyróżnienie trafiło do Pawła Marciniaka za model Mi-14 PS SAR – za przepiękne wykonanie, czystość formy i dbałość o detale. Model od razu przyciągał uwagę i spokojnie bronił się sam.

Reda to wciąż stosunkowo młoda impreza – dopiero piąta edycja – ale wyraźnie nabiera rozpędu. Frekwencja i liczba modeli pokazały, że potencjał jest duży. Nie obyło się bez drobnych „uchybień” – przede wszystkim zbyt mała liczba stołów i potrzeba lepszego rozplanowania kategorii. To jednak rzeczy, które nie są trudne do poprawienia i organizatorzy zapewne wyciągną wnioski na przyszłość. Ogólny kierunek? Jak najbardziej dobry. Z optymizmem patrzymy na kolejne edycje.

Opracowanie: Krzysztof Kopczyński
Zdjęcia: Łukasz „Lukee” Babczyński